MMM











Pojawiła się! Maison Martin Margiela. Czekałam na czerwona sukienkę i jakże mi było smutno, że po przymierzeniu wyglądam jak w firanie... Koszula z rozwiązaną kokardą nie dopinała się w biuście, a srebrne leginsy zsuwały mi się przy pochylaniu, butów nude już nie było, a botki nie są do mojej sylwetki. Kolekcja świetna choć trudna do noszenia dla osób w rozmiarze 40 jednak dział męski bardziej przypadła mi do gustu. 
Na allegro oczywiście już interes kwitnie, a ja zadowoliłam się albumem i wisiorkiem z puklem włosów. A jak wam poszło?












7 komentarzy:

  1. A ja nie mam nic więc i tak możesz nazwać się Szczęściarą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic straconego. W sklepach leży masa rzeczy, kolekcja nie wyprzedała się nawet w połowie

    OdpowiedzUsuń
  3. W czerwonej sukience wyglądasz ślicznie :) masz bardzo fajny blog i dlatego wybrałam Ciebie do Nominacji Liebster Award :) więcej informacji w mnie na blogu :) zapraszam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nic nie kupiłam ale u mnie tym razem nie było nawet limitowanej kolekcji :(
    Znalazłam Twój blog na Modnej Polce, obserwuję i zapraszam również!

    Pozdrawiam, Mirela z
    mysimplecity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie byłam jeszcze, podejrzewam, że mało co zostało w sklepach, a większość jest już na all.
    Ja oszalałam tylko na punkcie butów -cielistych i botków :)

    Pozdrawiam!
    a w wolnej chwili zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. co ty gadasz.w czerwonej sukience wyglądasz pięknie

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyjątkowo pięknie Ci w tej czerwonej sukienko - tunice ! :)

    OdpowiedzUsuń