My visit in LeMat

Tak mało pieniążków, tyle fajnych ciuszków. Ta myśl przebiegła mi przez głowę, gdy tylko weszłam do pracowni. Chwile potem straciłam już kontrolę nad sobą wpadając między wieszaki, wywołując tym ogólny śmiech u Oli, która uwieczniła naszą wizytę, żebyście mogli zobaczyć jak wygląda modowa kraina LeMat, w której się zakochałam <3
Po długiej korespondencji z Martą, wiedziałam że przekraczając próg spotkam się z wspaniałą atmosferą, a na wejściu przywitał mnie ktoś wyjątkowy -  Abba, słodki psiak rasy white west terrier.
Poza projektami jej autorstwa, moją uwagę przykuły pewne elementy wyposażenia. Kilka czapek, kapeluszy, taśmy w kolorystyce najnowszej wiosennej kolekcji, leżący Vogue czy wrotki.
To co wychodzi spod ręki Mati jest wykonane z największą starannością, materiały są dobrej jakości, a po prywatnej korespondencji wiem, że dobiera je starannie na zagranicznym rynku. Kolejne będą pochodziły z Włoch.
W pełnym omamie wyciągając ze stojaków kolejne wieszaki i rozrzucając je dookoła, odkrywałam nowe wspaniałości - a przyszłam tylko odebrać wełniany płaszczyk. Malexandra miała świetną zabawę i miejsce w pierwszym rzędzie na prywatnym pokazie kolekcji, który jej serwowałam mierząc to kolejne bluzeczki, sukienki i kurteczki.
Feria kolorów materiałów sprawiła, że aż zapomniałam o śniegu za oknem. I zachciało mi się kolorków w szafie. Znalazłam tutaj żółcie, czerwienie i niebieskości, wszystko w żywych letnich kolorach. Wiosno gdzie jesteś?!
Stąd wychodzi się tylko z zadowoleniem na twarzy i cudownym zakupem w torbie. A co mnie motywuje do szukania nowych marek, czy projektantów? Z pewnością chęć noszenia niespotykanych dookoła na ulicy rzeczy. Znajduję tu to czego nie ma w sieciówkach. Więc gdy tylko wcisnęłam się na wdechu w cudowną welurową spódniczkę, padła decyzja, że specjalnie dla mnie na Warsaw Fashion Weekend Mati uszyje nową pod mój wymiar i niedługo ją odbieram, a wtedy będziemy ściągać miarę na kolejną sukienkę - tak więc przygoda z LeMat dopiero się zaczęła, a moja garderoba nabierze niespotykanego wyrazu indywidualności.












 


 


 

 



 
 






 
 

 


 
 



 
 




 
 


 


pracownia LEMAT
pics by MALEXANDRA 



21 komentarzy:

  1. dodaje bloga do obserwowanych ;)
    Mimo ze ja prowadze o innej tematyce, to uwazam, ze ten jest na zbyt dobrym poziomie prowadzony,zeby bylo tu tak cicho :)

    Brawo za odwage i stylizacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ktos tu musi pocwicczyc..:) ale piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widać, że w swoim żywiole! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja ;**
    http://www.sensationinwardrobe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudności a Ty w swoim żywiole :)
    pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne wzory i kolory się pojawiają :) to lubię

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam Twój uśmiech ;)
    czarujący <3

    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hi this is a lovely blog honey I think we should follow on GFC and Bloglovin? what do you think?
    let me know I'll follow back for sure
    New post is up on my blog you should have a look :)
    oxoxoxo
    Marie

    OdpowiedzUsuń
  10. Podsumowując: Twój West, szary sweter kardigan, czerwone groszki i miętowa bluzka podobają mi się najbardziej :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. WIDAĆ ŻE FAJNE I KOLOROWE CIUSZKI:)MASZ SUPER TATUAŻ KOCHANA;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej DeLa!
    jedno rzuca się w oczy - jesteś przepiękną kobietą!
    I mam wrażenie, że jeśli lubisz "jaja" to mogłybyśmy się dogadać :)
    pozdrawiam
    zajrzyj, proszę na mój primaaprilisowy post :)
    http://erykahlarocca.blogspot.com/2013/04/prima-aprilis-czyli-jak-kuba-bogu-tak.html

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne ciuchy :) super zdjęcia, jesteś fotogeniczna :*
    zapraszam ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nice post and beautiful blog!!!
    Would you like to follow each other?

    OdpowiedzUsuń
  15. JESTEŚ BOSKA !

    OdpowiedzUsuń
  16. jesteś przepiękna . <3

    OdpowiedzUsuń