Outfit WFW day 2

 
Wiele moich pomysłów nie odnajduje się w rzeczywistości. A mam ich masę... Powód? Słaby ze mnie rzemieślnik. Nie umiem szyć, nie należę do cierpliwych i precyzyjnych osób, a gdy tylko coś idzie nie po mojej myśli od razu się irytuję. Sweter z pomponami z przeznaczeniem na pierwszy dzień eventu przypominał karykaturę Frankensteina, jeśli można go w ogóle mierzyć w kategoriach estetycznych. Ale podobno największe wynalazki powstają przypadkiem.  Miała być rewolucja. Biała koszula Solar- niby banał, ale... Biała koszula w mozaikę z połamanych płyt CD już nie. Jednak nie miałam na tyle czasu, żeby doklejać malutkie kawałeczki, uprościłam więc sobie zadanie i przyklejałam dość spore  kawałki, które jak się okazało nie współgrały z ciałem. Podczas przymiarki plastik zaczął odwarstwiać się od foli. Ale ku mojemu rozczarowaniu, które przekształciło się w zachwyt efekt był jeszcze lepszy. Postała bluzka w holograficzną mozaikę. Chabrowa spódnica Cocktail Shock w moim ukochanym kolorze broni się sama i nie potrzebowała mocnego kontrastu. Dlatego też wybrałam dodatki w obrębie jasnych barw. Wełniany płaszcz od LeMat narzucony jak peleryna, co zauważyłam staje się ostatnio mocnym trendem. Do tego pięknie połyskująca kopertówka z cekinów i koralików z Zary oraz nadużywane ostatnio przeze mnie srebrne czółenka Top Shop. W ostatniej chwili zdecydowałam się na mały kontrast i założyłam na palec duży pierścionek z H&M.
Od pewnego czasu mam wielką ochotę zerwać z sieciówkami i urozmaicić zawartość mojej szafy o indywidualne projekty. Nie jest to jednak takie proste w przypadki wytrawionej zakupoholiczki. Ale pierwszym podejściem do tematu była kultowa koszulka z orłem od Roberta Kupisza, którą uznaję za idealny wybór. Kolejnym odkryciem było LeMat i ta fascynacja będzie trwać nadal, już mam kolejny kąseczek w postaci pięknej kobaltowej spódniczki wykonanej z weluru, a to nie koniec bo niedługo następne piękności trafią w moje łapska. Ale najnowszym odkryciem są spódniczki od Cocktail Shock. Sami wiecie jak kocham ta część garderoby i poza butami mam ich najwięcej w swojej garderobie. Dlatego kobiecy syndromus niezdycydowalnikus nasilił się przy wyborze. Kiedy otworzyłam przesyłkę z rozkloszowaną spódnicą z gęstszymi kontrafałdami w moim najukochańszym chabrowym kolorze, aż krzyknęłam z zachwytu. Idealna, bo szyta na mnie. Przy zamówieniu podajecie szerokość w talii i długość jaką wybieracie. Więc jeśli rzetelnie się zmierzycie nic nie ma prawa nie pasować. Nie mogłam się jej oprzeć i koniecznie założyłam ją na drugi dzień WFW.
pics by MALEXANDRA















14 komentarzy:

  1. Piękny ten płaszczyk :) spodniczka tez spoko :) I love You <3 De La Fashiva :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudownie... jaka fantazyjna bluzka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny look!
    wszytsko super ze soba współgra !
    spódnica boska

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne połączenie kolorystyczne:) piękna koszula i szpilki<3

    OdpowiedzUsuń
  5. musze przyznac że wyglada to ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ile kosztuje taki płaszczyk i czy mozna go zakupic przez internet? z gory dzieki za odp :) pozdroweczki

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowna koszula i piękna spódnica! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. JA JA JA! ZDJĘCIA ZROBIŁAM JA!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. wow! pomysł z płytami cd rewelacyjny:)

    OdpowiedzUsuń