Louboutin Pigalle 120 my love


Od pewnego czasu skrupulatnie kolekcjonuje zdjęcia butów na komputerze. W hipnozę wprowadza mnie czerwona podeszwa... Magnetyzm, któremu nie mogę się oprzeć. To wszystko zaowocowało folderem pełnym fotek. Przyznam, że jest to troszkę spowodowane zbliżającymi się urodzinami. Im bardziej zbliża się data 6 sierpnia tym moja chęć posiadania "louboutin`ów" rośnie. Na celowniku mam model Pigalle 120 w kolorze nude z lakierowanej skóry... Czy to możliwe, żeby na samą myśl założenia na stopy tych butów czuć gęsią skórkę i podniecenie? Tak. Skłamałabym jeśli powiem, że to jedyny model o jakim marzę, ale z pewnością to pierwszy jaki bym chciała mieć. Czy zdołam oprzeć się pokusie? Obawiam się, że nie. Ale jak będzie okaże się niebawem. Mistrz obuwia dla którego kobiety tracą zdrowy rozsądek stworzył tyle kultowych butów, że nie wiem czy potrafiłabym zdecydować się tylko na jedne, ale od czegoś trzeba kiedyś zacząć. Czy teraz? Być może.
 



















 


 




9 komentarzy:

  1. pięęękne *.* to mamy wspólną miłość

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne są ! to po 6 sierpnia czekamy na posta w nowych butach! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda prawdziwa kobieta marzy chociaż o jednej parze tych bucików <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ojeeej zakochałam się przez Ciebie! :D ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. to zdjecie tych nóg w łóżku jest piękne ! aż je ukradne od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie ma się co zastanawiać!
    urodziny to dobra okazji do sprawienia sobie taaaaakich cudeniek! <3
    poza tym...buty nude to klasyka taka sama jak czerń, ja bym się nie zastanawiała :P

    OdpowiedzUsuń
  7. you really want a pair of pigalles i see!

    http://www.twitter.com/clpigalle

    OdpowiedzUsuń
  8. ile kosztują te buty.? można je przez internet kupić.? lubie Twojego bloga

    OdpowiedzUsuń