lookbook: pink coat



      Prawdziwy ze mnie szałaput (określenie koleżanki). Gubię, tracę, zaginęło, wypadło ... po prostu diabeł ogonem nakrył. W tym przypadku było jednak nieco inaczej. Zdjęć z tej sesji diabeł nie chował pod futrzastym ogonkiem a leżakowały w bezpiecznym miejscu na dysku. Leżały, leżały i doczekały się publikacji zimę później. Nie chodzi tu wcale o eksperyment naukowy, żeby sprawdzić czy ze zdjęciami jest ja z winem - im starsze tym lepsze. Czasami po prostu tak się dzieję, że nie chcę o czymś napisać, czegoś pokazać. Podobna stylizacja była publikowana, więc nie chciałam powielać w tym samym czasie. Później było za ciepło na zimowy płaszcz i tak nastała kolejna zima. Więc pora pokazać Wam moją propozycję na zimę w wersji z ubiegłego sezonu. Przedawnione? Być może! -Choć ja ten płaszcz założę jeszcze nie raz :)









płaszcz - FRONT ROW SHOP 
sukienka - TOP SHOP
bransoletka - PANDORA
zegarek - DOLCE&GABBANA
pierścionek - TOUS
torba - CELINE
buty - TOP SHOP 

ph MALEXANDRA PHOTOGRAPHY

7 komentarzy:

  1. Świetnie wyglądasz - jak zawsze zresztą :))

    OdpowiedzUsuń
  2. twoje piersi w tak zabudowanym dekoldzie wyglądają jakby miały eksplodować, niestety to nie jest krój dla Ciebie dodałaś sobie kilka kg ,płaszczyk super !!!!!!odchudzasz sie jeszcze ???

    i love torba i buty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten sam plaszcz i nosze go baaardzo czesto ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award 2014! http://pasjeannabelle.blogspot.com/2014/12/zostaam-nominowana-do-liebster-blog.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiesz mi dlaczego kupujesz rzeczy w ktorych NIE mozesz sie dopiac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w co ja nie mogę się dopiąć w tym poście? Bo chyba nie w sukienkę i płaszcz.

      Usuń