Lashes


      Bez czego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu? Tak naprawdę każdy element jest dla mnie mega istotny. Jednak bez podkładu i rzęs czuje się jakbym była naga. Makijaż oka to w wersji basicowej cielisty cień na całej powiece, rzęsy wytuszowane tylko i wyłącznie Sumptuous Extreme Estee Lauder lub Lash Queen Fatal Black Helenki. Ale sam tusz to dla mnie za mało... Doklejam rzęsy i wtedy czuje, że moje spojrzenie zyskuje na zmysłowości. I taką rutynę powtarzam codziennie rano, chyba że czas pozwala mi na więcej. 
       Same rzęsy to najistotniejsza sprawa. Ich długość, gęstość i materiał wykonania pracują na cały efekt, zwłaszcza kiedy mój makijaż opiera się jedynie na cielistym cieniu. Na codzień wybieram te delikatniejsze, w których udaje mi się oszukać ludzi, że ten gąszcz to sama natura. Dla tych z Was, które dopiero startują ze  swoją przygodę z zalotnym spojrzeniem proponuję rozpocząć od kępek, które są łatwiejsze w aplikacji niż rzęsy na pasku. Nie ma idealnej recepty, która nauczy Was jak perfekcyjnie przykleić te cuda w 2 minuty nie sklejając sobie powiek i nie wkładając ich do oczu :P (bo takie obawy najczęściej słyszę). To jest jak z malowaniem kresek - trening, ćwiczenia i praktyka.






2 komentarze:

  1. Jakiej marki kepki są według Ciebie najbardziej naturalne?

    OdpowiedzUsuń
  2. raz miałam przedłużane/ agęszczane rzęsy i chyba do tego wrócę, bo czułam się o niebo lepiej niż z moimi naturalnymi :)
    ale takich przyklejanych nigdy się nie odważyłam :) bałabym się, że odpadną :)

    OdpowiedzUsuń